niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 2

Szłam z rodzicami po tej trasie i szłam. Byłam strasznie zmęczona, nie miałam sił.
-Tato, mamo -Powiedziałam- Możemy zrobić postój ? Nie mam już sił..
-W sumie, nawet to dobry pomysł. -Powiedziała mama- zatrzymajmy się w tej Przyczepie kempingowej.
Na początku tata wszedł to przyczepy i sprawdził czy nikogo tam nie ma i czy możemy być bezpieczni. Po dłuższej chwili pozwolił nam wejść. Pomyślałam że wreszcie mogę odpocząć! To było coś niesamowitego. Czułam jak siły wracają do mnie a wraz z nimi chęci do walki z tym czymś. Był już wieczór. Słońce zachodziło, było bardzo cicho i spokojnie. Żadnego wiatru , nic kompletnie. Położyłam się spać. Nagle jakieś hałasy mnie obudziły. Zauważyłam że rodzice się pakują więc zrobiłam to samo. Nie wiedziałam co się dzieje. Byłam przerażona! Gdy wyszliśmy zauważyłam ''innych''! Byli kilka metrów od nas. Niestety głupia ja musiała o coś zawadzić i zrobiłam hałas. Opętani się spojrzeli w naszą stronę i zaczęli Biegnąć!! Szybko z rodzicami zrobiliśmy to samo tylko pobiegliśmy w stronę lasu. Straszliwie się bałam. W pewnym momencie .. zgubiłam rodziców! Nie wiem jak to się stało. Byłam przerażona.. W lesie było ciemno. Nie wiedziałam czego mogę się tam spodziewać. W oddali zauważyłam dróżkę. Szybko tam pobiegłam. Przy dróżce był znak w kształcie strzałki który kierował w prawo. Na znaku widniał napis ''N+K=BFF''.
-Znam go!!! - Krzyknęłam szczęśliwa!
Znak prowadził do domu mojej najlepszej przyjaciółki Karoliny! Szybko pobiegłam w stronę jej domu. Byłam bardzo szczęśliwa! Nie da się opisać tego co w tedy czułam. Wreszcie po męczącym biegu zobaczyłam ulicę gdzie znajdował się jej dom. Bez dłuższego namyśle wbiegłam do niego jak opętana krzycząc
-Karolina!!!!!!!!!!!
Nic nie usłyszałam prócz stukania. Wystraszyłam się. Poszłam do salonu. Pusto. Poszłam do łazienki, to samo. Poszłam do kuchni.. A tam, ktoś siedział. Jakiś chłopak. Bałam się coś powiedzieć bo miał nóż i to właśnie nim stukał o stół. Wreszcie z siebie wydusiłam..
-Przepraszam -Powiedziałam wystraszona- Gdzie tu są właściciele domu?
Nie odwrócił się ale odpowiedział.
-Na górze.Ale nie radę iść..
Bez wahania poszłam na górę. Otworzyłam drzwi od pokoju jej rodziców a z tamtą wybiegła Karolina i jej mama. Nie były już sobą!! Chłopak który siedział w kuchni przybiegł do mnie i zabił mamę. A ja trzymałam Karolinę.
-Karolina!! Wróć do mnie!! Nie możesz mnie tak teraz zostawić..
Próbowałam znaleźć w tym czymś moją przyjaciółkę , ale nic to nie dało.To coraz bardziej chciało mnie ugryźć. Chłopiec dał mi nóż mówiąc:
-Zrób to!
Zapłakana wahałam się. Nie mogłam jej zabić, ale już nie było ratunku. Wbiłam jej nóż w brzuch. Upadła. Lecz to nic nie dało! Żyła nadal. Chłopak zabrał mi nóż i wbił jej go w głowę. Przestała się ruszać. Ja osunęłam się na podłogę i oparła o ścianę płacząc. Ryczałam jak małe dziecko. Chłopak spojrzał na mnie i usiadł obok. Przytulił mnie i zaczął pocieszać.
-Jestem Szymon. -Powiedział
-Natalia..
-Nie płacz.. nie warto. Na każdego kiedyś przyjdzie czas..
-Ale ona była zbyt młoda! -Krzyknęłam.
-Ale lepiej teraz niż żeby musiała ze zmienionymi walczyć.
-Może masz racje -Mruknęłam-Ale tak właściwie to co ty tu robisz ? W jej domu? -Spytałam
-Może to dziwnie zabrzmi ale oni mnie przygarnęli. Od niedawna jestem ich sąsiadem i gdy musiałem zabić rodziców bo się zmienili, przyszedłem do nich.. ale u nich to samo. Zabiłem pana Mateusza, ojca Karoliny a ją i jej matkę zamknąłem w pokoju. Nie miałem odwagi ich zabić.-Odpowiedział.
-Rozumiem..
Szymon ocierał moje łzy i powtarzał że wszystko będzie dobrze. Ale trudno było mi w to uwierzyć.
-Lepiej zabijać ich nożem niż zastrzelić. -Powiedział patrząc na mój pistolet.
-Dlaczego ?
-Bo reagują na hałas. Wiesz co może się zbierajmy bo twoje krzyki mogą sprowadzić innych. Weź jakieś jedzenie a ja poszukam nam broni.
Tak też zrobiliśmy. Już zapominałam o rodzicach. Byłam szczęśliwa że nie muszę być sama i znalazł się ktoś taki jak Szymon. Był on rok starszy i trochę się znał na broni , bo jego tata był wojskowym, dzięki czemu czułam się przy nim bezpieczna. Zabraliśmy to co nam było potrzebne i wyszliśmy a tam.. stado opętanych.

5 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie piszesz :)
    zapraszam na mojego bloga jak już wejdziesz to zostaw po sobie ślad komentarz i obserwacja . http://lukseer.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam wszystko co jest na blogu jednym tchem, pisanie jest twoim talentem ♥
    MÓJ BLOG--->klik!

    OdpowiedzUsuń
  3. super piszesz ! masz po prostu talent :) pamiętam te czasy, kiedy ja pisałam opowiadania, ale teraz jakoś nie bardzo to lubię, znalazłam inne zainteresowania :/ aczkolwiek jak mam do napisania opowiadanie z polskiego to dostaję piątki :D
    http://soooooooooswagkocie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. hej super notka! bede wpadała częściej ! moze i ty do mnie wpadniesz i zaobserwujesz? odwdzięczę sie :) pozdrawiam
    http://lina-lina8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń