Zacznijmy od początku. Był czwartek. Miałam o 6 zbiórek bo miałam jechać z Klasą na wycieczkę do Krakowa a mieszkałam w Poznaniu. Jak zwykle wstałam 2 godziny przed zbiórką czyli o 4 i zaczęłam się szykować. Ubrałam się i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Nagle pod nasz dom podjechał czarny samochód a z niego wysiadło 3 facetów w kominiarkach.. Wzięłam to co miałam pod ręką , czyli nóż i pobiegłam do rodziców by ich obudzić. Tata był policjantem więc nie panikował tak jak ja. Kazał mi się schować pod łóżko i tak też zrobiłam. Kilka minut potem usłyszałam 4 strzały!! Okazało się że taka ich postrzelił. Odetchnęłam z ulgą! Ale coś dziwnego zaczęło się dziać! Mimo ran postrzałowych w serce oni nadal żyli lecz .. nie byli już sobą. Tata kazał mi iść po jakiś sznur i zrobiłam to co kazał. Przywiązał ich a kilka minut potem oni otworzyli oczy. Mieli oni czerwone , duże oczy. Było to straszne! Mama z tatą kazali mi zabierać to co tylko mogę i biegnąć do auta. Nie wiedziałam za bardzo o co chodzi no ale jak już się spakowałam i pobiegłam do auta , podczas podróży tata wszystko wyjaśnił.
-Zaczęło się.. - Powiedział
-Co się zaczęło?! - Zapytałam drżącym głosem
-Ostatnio do nas do pracy przyjechało wojsko - Powiedział - zaczęli nam robić coś podobnego do wykładu i mówić, że robili testy na ludziach, a dokładnie próbowali znaleźć lek na Alzheimera. Okazało się że stworzyli wirus który , jeśli człowiek zginie zamieni się w coś podobnego do bestii! Będzie zabijać! Jeśli ugryzie innego człowieka ten również się zamieni.. - Powiedział wystraszony
-Nie da się tego powstrzymać ? - Zapytałam razem z mamą
-Na razie nie da. Trzeba czekać w ukryciu.
Wszędzie były straszne korki. Nie dało się nigdzie jechać więc postanowiliśmy jechać polnymi.Jechaliśmy i jechaliśmy. Już brakowało nam sił aż wreszcie. Zobaczyliśmy jakąś chatkę w polach. Nikogo nie było przy niej ani w środku. Stwierdziliśmy że tam zostaniemy. Następnego dnia obudziłam się wcześniej. Tata siedział przed domem z wiatrówką w rękach.
-Tato.. Na ucz mnie strzelać -Powiedziałam pewnie.
-NIE! Choć .. w sumie to nawet dobry pomysł - Powiedział
-Czyli zgadzasz się ?
-Możliwe. Poczekaj chwile tutaj - Powiedział.
Po chwili tata wrócił z pistoletem.
-Poczekaj jeszcze chwilkę i trzymaj.
Tata zaczął ustawiać Kostkę siana i rysował na nim coś jak tarcza. Zaczął mnie uczyć strzelać.
-Tak odbezpieczasz pistolet , tu ładujesz go. -Mówił
Miałam świetnego cela! Za każdym razem środek tarczy! Aż z daleka zauważyłam idące to coś. Widziałam idącego człowiek lecz już po przemianę. Nazwałam go opętanym i ustawiłam pistolet wprost na jego Głowę.
-Zrób to - Powiedział pewnym głosem tata.
I strzeliłam. Zabiłam go.. Dziwnie się z tym czułam ale musiałam się przyzwyczajić. W pewnej chwili z lasu który było widać z oddali zaczęli wychodzić opętani! Czyżby reagowali na hałas?! Tata szybko obudził mamę i pojechaliśmy dalej. Wyjechaliśmy na trasę a tam totalne masakra. Auta puste i były porozsiewane po caałej trasie. Nie dało się jechać więc dalej musieliśmy ruszyć pieszo..

Rozkręca się już od pierwszego rozdział€. Rada ode mnie to opisuj bardziej czynności i otoczenie - wtedy bardziej się zagłębię w tę historię. :)
OdpowiedzUsuńOkey , postaram się :)
UsuńAle mnie wciągneło.
OdpowiedzUsuńNo.. powiem, że masz talent.
Czekam nn.
Mam takie pytanie. Co jaki czas
będą nowe rozdziały.
http://mystory23love.blogspot.com/
Pewnie będą w tedy kiedy będę mogłą pisać :) Np. 2 może się pojawić jutro bo już masz pomysł :) oraz dziękuje <3
UsuńWedług mnie powinnaś zwolnić. Znaczy się. Opisywać więcej. Jej uczuć, miejsc itp. Wszystko za szybko się dzieje. Bardzo fajny pomysł. Musisz tylko więcej w to pracy włożyć :) Opłaci się uwierz mi :) Też uwielbiam pisać opowiadania ale bardziej standardowo w zeszycie :) Pozdrowienia, czekam na następny rozdział i zapraszam do mnie: http://pieknoczytania-recenzje.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPostaram siębo to tak naprawdę moje pierwsze opowiadanie :) Dziękuje za radę!
Usuń