-Nie wiem, pójdę to sprawdzić.-Odpowiedział Szymon
-Nie puszczę cię samego!-Zaprotestowałam-Idę z tobą.
-Nie! Masz tu zostać!
-Ehhh... no dobrze.
Szymon zabrał broń i poszedł na dół. Po kilku minutach usłyszałam hałas.. jakby coś lub ktoś się przewrócił. Zaniepokojona chciałam iść zobaczyć co się stało. Gdy już miałam zejść po schodach nieznajomy facet złapał mnie i przyłożył mi broń do głowy. Szybkim krokiem przesunęliśmy się pod okno. Szymon szybko przybiegł i zaczął krzyczeć
-Zostaw ją gnoju!
-Odłóż broń bo jak nie to ją zastrzelę! - Odpowiedział pewnie napastnik.
Szymon spojrzał na mnie i odłożył broń.. Gdy napastnik poczuł się pewnie kopnęłam go i wykręciłam mu rękę. Z jego dłoni wyleciała pistolet, który gwałtownie podniosłam. Spojrzałam na niego i powiedziałam
-Masz minute by opuścić ten dom, jeśli tego nie zrobisz.. strzele!
Facet spojrzał na mnie z przerażeniem i szybko wybiegł z domu. Jeszcze przez kilka minut obserwowałam go, lecz po pewnym czasie znikł między drzewami.
-Powinniśmy ruszać dalej!-Powiedziałam pewnie
-Dobrze ale w którą stronę ? -Spytał Szymon
-Pójdziemy na wschód, zabierzmy wszystko co nam się przyda i ruszajmy jak najszybciej.
-Dobrze
Po tych słowach zabraliśmy się za pakowanie. Zabraliśmy prowiant i ciepłe ubrania które znaleźliśmy w domu. Ruszyliśmy szliśmy szybko ale za razem cicho. Nagle coś usłyszeliśmy
-Szymon co to było?-Zapytałam
-Nie wiem Natalko- powiedział - nie wiem..
-Okazało się że był to tylko mały lisek. Ruszyliśmy dalej. Po kilku godzinach znaleźliśmy się w małym miasteczku gdzie nie było żywej duszy..
-Tu jest cicho - powiedziałam - za cicho...
-Zgadzam się - Odpowiedział Szymon - Coś tu nie gra.
Po kilku krokach potknęłam się o coś i zza rogu wyszła grupa opętanych, która zaczęła zmierzać w naszą stronę!!
-UCIEKAJ! - Krzyknął Szymon
--------------------------------------------------------------------
Chce was bardzo przeprosić że znowu takie krótkie oraz za to że długo nić nie pisałam, nie miałam czasu ani weny ale teraz będę pisać raz lub dwa w tygodniu! :)
Papa!
